Wiersze


"Czy..."
Czy mnie zauważysz nagle kątem oka
w kroku tym jednym za daleko
w pauzie zrobionej pomiędzy słowami
gdy się grzanka spali lub wykipi mleko?
Czy mnie położysz na końcu swoich rąk
na końcu rzęs mnie umiejscowisz
na wyciągniętych ramionach przyniesiesz
myśli - i do mnie je wypowiesz?
Czy przyjdziesz późną nocą w mrok
gdy będę spać bo nic nie wzywa
i spod rozumu ciężkich zwojów
wyciągniesz serce co się tak wyrywa?

***
Nalewam ciebie do kubka z herbatą
zakładam ciebie jak płaszcz w zimny dzień
i widzę ciebie - co poradzę na to
gdy nocą przemykasz przez pokój jak cień

Układam ciebie na półkach z książkami
niektóre przykrywa już jesienny kurz
a inne biorę do ręki - chwilami
stoją nade mną jak nad grzechem Stróż

A może właśnie tak wygląda spokój
gdy z twoich oczu wyczytuję strach

A może nigdy się nie dowiem - po co -
wszystkie uczucia ludzkie zapisane w snach

***
Nie było mnie
bo było tyle ważniejszych spraw
nie było mnie
bo nogi bolały a uszy nie mogły słuchać
nie było mnie
bo zawsze szybko byle coraz szybciej
gdy pukałeś do mnie
Boże
czemu mnie nie było

"Sny"
Z tylu słów na świecie lubię te najbardziej
co wkradają się cicho wieczorami
między nasze tulące się głowy
szepcąc siebie czule bo są takie piękne
Z tylu spojrzeń na świecie lubię te najbardziej
które przesiadują na mnie w nocy
wypuszczane z twoich oczu
ciemnych jak niebo za zasłoniętymi oknami
Z tylu snów na świecie lubię te najbardziej
o których mogę pisać jakby się zdarzyły
[30.06.13]

"Ironicznie o miłości"
Gdy na kartce parę słów prostych
to jeszcze żart losu
gdy się firanka kołysze lekko
to jeszcze flirt z wiatrem
a gdy się odwracasz by na mnie spojrzeć
nigdy mnie nie widząc
to już miłość

"***"
Wiatr pędzi
gna przed siebie niema kolejka losu
świat pomiędzy mną a mną
zdążył zaróżowieć od spojrzeń
najprostszych słów
pustych jak drgająca struna...
Nie pytam ile jeszcze łez
liczę uśmiechy
[29.06.13]

"***"
Wczoraj jeszcze byłam z tobą
pod puchową pierzyną marzeń
chowaliśmy zatęchłe od smutku oczy
naszych codziennych spraw.
Dziś dzielę łóżko z Nicością
śpię z Udręką wstaję z gburowatym Świtem
który wciąż oczekuje ode mnie czegoś więcej
a ja go nie kocham
mogę dać mu tylko kromkę chleba
wrzuconą niedbale w ospałe gardło
i herbatę nigdy nie dopitą do końca...
Obraża się na mnie i namawia Dzień przeciwko.
W Mieście pełnym snów
"miłego dnia" nie mówi kiedy znów będziesz
limuzyna klasy B zawozi mnie na zimny przystanek
turkoczą furkoczą zmiany fryzury na wietrze.
Czas głupi do cna dał się zamknąć w zegarek
i tylko on niezmiennie pocieszająco zapewnia:
tak musi być, tak tak, tik tak, tak tak...
[26.01.13]

***
Mgła unosi się z podgrzanych jezior
słońce zostawiam za sobą
jestem wolna
światło odbija się tylko w moich oknach
setki bezsensownych ruchów
monotonia dźwięku duszy
czy wiesz
czy rozumiesz
czy potrafisz sobie wyobrazić
jak pusty jest świat bez ciebie
[2011]

***
Ze wszystkich słów na świecie
są najlepsze słowa
co się skradają cicho w noc ciemną
pocałunkami warg
przychodzą kiedy nie wiesz
że jesteś już pewny
i skomlą pod drzwiami kiedy im otworzysz
lecz nie dostrzegasz nie patrzysz
nic nie pojmujesz
i nagle je słyszysz - swoim głosem powiedziane
kocham cię kocham cię kocham
najlepsze słowa
ukradzione Panu Bogu nad ranem
nie zawsze są przecież takie same

"Raj"
Możemy błądzić jak Edyp po omacku
zabijać jak Makbet
rozszarpywać smutki na strzępy
Może być pięknie jak w bajce
wzruszająco do łez romantycznie
Możesz być Adamem a ja Ewą
ale nieważne
ile jabłek razem skradniemy
każde z nas ma swój raj
[2011]

"Zostań"
Pozostań ze mną w tej ciszy
chcę się upajać tobą
zrywać cię jak świeże kwiaty na łące
Pozostań ze mną
to jeden raz kiedy nie krzyczysz
Pozostań ze mną w tej ciszy
bądź jak ciepłe powietrze
wyciągnij ramiona ponad pustkę
zaczaruj świat
prosty i nieskończony
magiczną różdżką twoich dłoni
[27.05.11]

"Teraz"
Na co czekamy gdy gdzieś się spieszymy
za czym płaczemy gdy nasze usta się śmieją
o czym milczymy gdy mówimy bez przerwy
którą drogą idziemy gdy stoimy obojętnie
Poczuć bliskość drzew i kwiatów
zrzucić zbędne kalendarze
rozpaczać z byle czego
roztopić smutne myśli jak kawałek czekolady
na gorących uczuciach
Dotknij mojej dłoni
teraz jest teraz
[listopad 2011]

Perspektywa
Z perspektywy umarłego
świat wygląda zupełnie inaczej:
żuczki drepczą do słońca
drzewa szumią z przekonaniem
wyciągając ramiona
ich liście znają swoje przeznaczenie
dachy domów nie załamują karków
wystrzeliwują w niebo
swoje zmęczone czubki
nawet puszka po piwie ta sierotka na chodniku
choć przewrócona cicho prosi
weź - nie wyrzucaj
Z perspektywy umarłego
ludzie nie płaczą i nie są samotni
a on
niemy posąg nieśmiertelności
wróży z kart bo nie wie dokąd iść
[2.02.2013]

"Sen w getcie"
Żelazne buty esesmana i rdzawy płaszcz Żydówki
nie komponują się wcale
nad grobem z kałuży krwi i jasnych włosów
ojciec wylewa żale
matka: ona tak leżeć nie powinna
za smutna mina
Bóg się w niej nie zakocha...
A ojciec szlocha.
Nie wiedzą, co było zanim.
Że pociąg, ludzkich prochów zapach i próba ucieczki
w nieznane, bo gdzie dom
gdy matki właściwie nie ma
Na koniec
modlitwa
żeby pod butem esesmana
wreszcie zatrzęsła się ziemia
[luty 2013]

"Gwiazda"
W nocy widziałam przez okno gwiazdę
była taka maleńka i lekka jak mgiełka
można by ją włożyć do małego pudełka
wcale nie wystawałyby jej ramiona jasne
Lecz jak gwiazdę złapać? Ukraść z nieba?
Czy mamy prawo jej wolność zabierać
i kołysaniem ramion mocno poniewierać?
Myślę, a do ucha szepcze mi głos znikąd
coś, co dla wielu jeszcze wielką tajemnicą:
z gwiazdą jak z miłością obchodzić się trzeba.
[styczeń 2013]

***
Bóg tak wielki a przecież najmniejszy
gdy Mu drzwi nagle zamkną i wystawią język
wierny bo nigdy się nie obrazi
odważny bo aż wszechmogący
i nigdy nie mówi że Mu źle niedobrze
że uwiera zazdrość pycha chciwość
że tam w niebie nic do siebie nie pasuje
bo tu ludzie - grzesznicy - różne cuda czynią
Bóg tak wielki a przecież najmniejszy
gdy Mu powiedzą: weź się odczep
i zawsze czeka tylko aż się łza zakręci
w oku grzesznika - gdzieś po drodze

"Niedaleko"
Męczysz się krzyczysz że wszystko bez sensu
że po nawet kościół skoro nie ma Boga
szalony strzepujesz każdą łzę z policzka
z radości do rozpaczy taka sama droga
bluźnisz że życie kończy się na ziemi
gdy cię murem przykryją i obsadzą w beton
nie wiesz że jesteś krok już od nadziei
bo od piekła do nieba całkiem niedaleko

***
Mam ci tyle do powiedzenia
o moim dniu na dzień dobry i na do widzenia
o tym kiedy jestem a kiedy nie mam nawet cienia
kiedy mam dość już tego całego istnienia
o wartości ciszy i bezsensie milczenia
między nami - mówiąc, nauczona:
z oznaczonych kart nie da się wróżyć
zaciskam wargi by błędu nie powtórzyć
[26.08.13]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz