piątek, 20 września 2013

Dobrze, że jesteśmy!

Hej kochani :)
Chwilę musieliście czekać na ten post. Najpierw byłam w Zakopanem na wypadzie rekolekcyjnym, a później zwyczajnie brakowało mi weny żeby coś tu napisać, ale już jestem, cała i zdrowa ;) Chociaż niestety jak jestem przez chwilę w Krakowie czuję to "coś" w powietrzu, smog i te sprawy. Ale nie o tym. Cały ten ostatni wyjazd można by było określić tak: jak to dobrze, że jesteśmy! Jeszcze jeden raz zobaczyłam jakie to piękne mieć koło siebie osoby, na które zawsze można liczyć, które dają sobie nawzajem to co mają najcenniejszego czyli czas, radość i pomocną dłoń. To jest naprawdę niesamowite :) Kiedy ktoś pyta codziennie rano, jak się masz, czy wszystko ok, kiedy ktoś pamięta, tak zwyczajnie, prawie jak mama i tata w domu ;) Mam nadzieję, że też takie osoby macie. Pamiętacie słowa piosenki, które leciały: "cieszmy się z małych rzeczy..."? Nie najlepszy cytat, ale o to właśnie chodzi jak dla mnie w ostatnim czasie, staram się dostrzegać najmniejsze, najdrobniejsze rzeczy, które mi się udają, z których jestem zadowolona, a wtedy te przykre nie wydają się takie straszne. W końcu, po co patrzeć na chmury, kiedy obok nich świeci piękne słońce? I wiecie, obojętne co robicie, czy uczycie się, czy pracujecie, czy odpoczywacie... dobrze, że jesteście :)
Jeszcze kilka słów. Pierwsza rzecz jaka mi przyszła dziś do głowy to taka, że dzieci są super! Mówiłam to już chyba 1000 razy, ale naprawdę, tyle radości ile jest w tych małych ludziach to nie ma nigdzie. I tyle zaufania, wiecie, takiej dziecięcej pewności, że nic się złego nie stanie, nawet jeśli zamiast mamy potrzymam za rączkę kogoś innego - tyle zaufania do dorosłych! ;) Druga rzecz, która mi dzisiaj siedzi w głowie to taki zachwyt nad muzyką, nie tak ogólnie, tylko nad tym ile spokoju może dać tworzenie-odtwarzanie muzyki. Tak sobie pomyślałam grając na gitarze. Zawsze, po prostu zawsze kiedy gram, to choćbym miała nie wiem jak dziwny dzień, poprawia mi się humor :)I na koniec pochwalę się, że zrobiłam porządki w papierach i papierzyskach z tamtego roku. Już tak coraz większymi krokami, jeszcze nieoficjalnie zbliża się nowy rok akademicki. Ciekawa jestem, co dobrego przyniesie :)

2 komentarze:

  1. Bardzo optymistyczny post, a zarazem prawdziwy. Gdyby nie mój dzisiejszy, lekko zepsuty nastrój, to poparłabym Cię w 100%.
    Pozdrawiam ciepłojesiennie!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z jesiennym przeziębieniem mówię, że masz rację:)
    Trzeba się spotkać i dać sobie odrobinę radości:)

    OdpowiedzUsuń