Hej kochani :)
Chwilę musieliście czekać na ten post. Najpierw byłam w Zakopanem na
wypadzie rekolekcyjnym, a później zwyczajnie brakowało mi weny żeby coś
tu napisać, ale już
jestem, cała i zdrowa ;) Chociaż niestety jak jestem przez chwilę w
Krakowie czuję to "coś" w powietrzu, smog i te sprawy. Ale nie o tym.
Cały ten ostatni wyjazd można by było określić tak: jak to dobrze,
że jesteśmy! Jeszcze jeden raz zobaczyłam jakie to piękne mieć koło
siebie osoby, na które zawsze można liczyć, które dają sobie nawzajem to
co mają najcenniejszego czyli czas, radość i pomocną dłoń. To jest
naprawdę niesamowite :) Kiedy ktoś pyta codziennie rano, jak się masz,
czy wszystko ok, kiedy ktoś pamięta, tak zwyczajnie, prawie jak mama i
tata w domu ;) Mam nadzieję, że też takie osoby macie. Pamiętacie
słowa piosenki, które leciały: "cieszmy się z małych rzeczy..."? Nie
najlepszy cytat, ale o to właśnie chodzi jak dla mnie w ostatnim
czasie, staram się dostrzegać najmniejsze, najdrobniejsze rzeczy, które
mi się udają, z których jestem zadowolona, a wtedy te przykre nie wydają
się takie straszne. W końcu, po co patrzeć na chmury, kiedy obok nich
świeci piękne słońce? I wiecie, obojętne co robicie, czy uczycie się,
czy pracujecie, czy odpoczywacie... dobrze, że jesteście :)
Jeszcze kilka słów. Pierwsza rzecz jaka mi przyszła dziś do głowy to
taka, że dzieci są super! Mówiłam to już chyba 1000 razy, ale naprawdę,
tyle radości ile jest w tych małych ludziach to nie ma nigdzie. I tyle
zaufania, wiecie, takiej dziecięcej pewności, że nic się złego nie
stanie, nawet jeśli zamiast mamy potrzymam za rączkę kogoś innego - tyle
zaufania do dorosłych! ;) Druga rzecz, która mi dzisiaj siedzi w głowie
to taki zachwyt nad muzyką, nie tak ogólnie, tylko nad tym ile spokoju
może dać tworzenie-odtwarzanie muzyki. Tak sobie pomyślałam grając na
gitarze. Zawsze, po prostu zawsze kiedy gram, to choćbym miała nie wiem
jak dziwny dzień, poprawia mi się humor :)I na koniec pochwalę się, że
zrobiłam porządki w papierach i papierzyskach z tamtego roku. Już tak
coraz większymi krokami, jeszcze nieoficjalnie zbliża się nowy rok
akademicki. Ciekawa jestem, co dobrego przyniesie :)
Bardzo optymistyczny post, a zarazem prawdziwy. Gdyby nie mój dzisiejszy, lekko zepsuty nastrój, to poparłabym Cię w 100%.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepłojesiennie!:)
Ja z jesiennym przeziębieniem mówię, że masz rację:)
OdpowiedzUsuńTrzeba się spotkać i dać sobie odrobinę radości:)