Hej kochani :) Minął pierwszy tydzień studiów jak z bicza strzelił, nawet nie zauważyłam kiedy. Ten cytat wyżej trochę kłamie, bo właściwie wszystko jest tak, jak sobie wyobrażałam, tylko lepiej ;) Ludzie, z którymi wcześniej nie wymieniłabym nawet "cześć" na ulicy teraz tworzą razem ze mną team, angielskie słownictwo już mi się - jak widać - udziela, w tramwajach wydaje mi się, że wszyscy mówią po angielsku i tylko gramatyka jak słońce jeszcze ukryta za chmurami. Na fonetyce świat lgnie (?!) co chwilę w gruzach, bo "tego wcale się tak nie mówi jak uczono od podstawówki", ale na pocieszenie zawsze można zaśpiewać "I'm singing in the rain" albo ponaśladować angielską świnię, która robi "oink"... Słowem: żyć nie umierać :)
Tak sobie myślę, że ten rok zaczął się naprawdę dobrze. Oby tak było dalej! Bo każdy dzień to jak nowa niespodzianka od Niego :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz