piątek, 22 marca 2013

Autobusy i tramwaje

Najciekawsze w mieszkaniu w dużym mieście jest jeżdżenie tramwajami. Obojętne, co byście nie mówili, jest to miejsce, gdzie wszystko może się wydarzyć. Kanary 10x dziennie plus oburzony głos pani w kapeluszu z dużym rondem: "ile jeszcze będziecie mnie sprawdzać?!", cygańskie dzieci zarabiające na swoją "biedną" rodzinę graniem na akordeonkach, które są szersze od nich, pan motorniczy, który nigdy nie zaczeka na studenta usiłującego w ostatniej sekundzie otworzyć magiczne wrota, bezczelność starszych pań rozpychających się na siedzeniach i nastolatek gadających przez komórki o wiele, wiele za głośno. No, jakież to fascynujące! :)
Nie mniej jednak jaka to satysfakcja, kiedy wysiadasz z tramwaju i za 30 sekund podjeżdża twój autobus - niektórzy nazwą to szczęściem, ale to jest sukces! Na miarę światową oczywiście. Cóż, że światem jest tylko dzielnica twojego ulubionego miasta.
A jeszcze scenka z dzisiaj: to uczucie, kiedy wsiadasz do autobusu, a tam na wyświetlaczu (na który patrzysz notabene tylko raz na ruski rok) "imieniny Katarzyny i Bogusława". I od razu masz lepszy humor, mimo korków i tysiąca (nie zdziwiłabym się) ludzi, którzy stoją obok ciebie i ciężko dyszą. A jak komuś się jeszcze zachce stracić równowagę albo zatnie się automat... Albo kiedy czujesz się jak w tunelu aerodynamicznym, bo tramwaj nagle zaczął wjeżdżać na właściwy tor.
Nie mniej jednak, mimo tego wszystkiego, życie jest piękne :) Autobusy i tramwaje, we wszystkich miejscach świata, są niesamowitym źródłem dobrego humoru! Możecie się zgadzać albo i nie, ale kiedy przez głośnik w autobusie słyszę miły głos pani, którą - Bóg to jeden wie, dlaczego - widzę w wyobraźni jako długonogą blondynkę (nieważne, że tak właśnie widzę większość kobiet, które mają słodki głos, if you know what I mean ;)) i która mówi nazwę przystanku "Zameczek Leśny - na żądanie"* (to nic, że w promieniu kilkuset metrów nie ma tam żadnego zameczku, tylko nieprzebyte knieje, znaczy zwykły las, a w ogóle "zameczek na żądanie" głosem niczym z taniego romansu?!) - aż chce się żyć! :)
I choć wszystko gna swoim torem, a Kraków sterowany napędem na cztery koła czasem "potyka się o własne nogi" - to w końcu dziś jest piątek, weekendu początek, więc głowy do góry, prosto w chmury!
Do następnego Kochani ;)


* autobus KZK GOP linia 6, trasa Katowice Stawowa-Gliwice Plac Piastów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz