W sobotni wieczór, po dniu spędzonym na wielu różnych, dziwnych rzeczach (jak to zwykle człowiek robi) typu jeżdżenie tramwajem i zakupy (oczywiście "ciuchowe":)), siedzę u siebie w "krakowskim" pokoju. Zapaliłam dzisiaj waniliową świeczkę. Jakie to uspokajające patrzeć na płomień - od samego patrzenia robi się ciepło. Jakie to przyjemne czuć zapach, oddawać się temu bez końca. Jakąś sekundę temu, ledwie napisałam poprzednie zdanie, zgasła. Szkoda. Czasami tak samo gaśnie ludzkie życie - wtedy też jest smutno i przykro. Tylko że ze świeczką (w zasadzie wkładem) jest tak, że za chwilę zapalę następną i dalej będzie tak samo pachnieć. Kiedy rodzi się następny człowiek, "pachnie" już inaczej.
Jakie refleksje mogą człowieka nadejść o tej porze i to tylko z powodu jednej świeczki! :)
10% baterii w telefonie - miga czerwona lampka. Ile świateł mam dzisiaj wokół siebie. Ale to jednak miłe, że ci inteligentny telefon podpowie, ile jeszcze masz dokładnie procent do wykorzystania.
Z tego całego czytania książek (zaparłam się wreszcie żeby zdać kolokwium nie tylko na streszczeniach - bądźcie ze mnie dumni!) i tak dalej, napisałam piosenkę. O uśmiechu i o nim, bo w sumie to tak trochę tęskno mi się zrobiło - w związku z weekendem - za tym moim kochanym głupkiem :)
Rachunek sumienia na koniec dnia? Znowu nie udało mi się rzucić podjadania chipsów. To
chyba już nałóg, niestety. Hm, mam kilka swoich "fetyszów" ;) Mam nadzieję, że nie wiecie jak to jest, że
macie jakieś mniej nabijające kalorie uzależnienia. Czy nie? Podzielcie się w komentarzach :)
Więc (n i e z a c z y n a s i ę z d a n i a o d " w i ę c ") za chwilkę położę się spać. O dziwo ostatnio znowu zaczęłam śnić! Ale sny potrafią nieraz płatać różne figle, jak się zaangażujesz w sen, to później ciężko wrócić do rzeczywistości. Nie wiem, czy też tak macie, że kochacie spać, ale ja tak i to bardzo!
No to pchły na noc, karaluchy pod poduchy! A że to jest pierwszy post, to witam znaczy dobranoc i zapraszam jutro :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz