Hej kochani :) Jadąc sobie dzisiaj autobusem i patrząc przez okno pomyślałam sobie, jakie to fajne, że mogę patrzeć! Że mogę widzieć wszystko wkoło i podziwiać, że nie jestem niewidoma, że świat ma dla mnie nie tylko zapachy, ale też barwy. Że widzę dziś prawie granatowe niebo i słońce, które mimo tego świeci. To naprawdę niezłe odkrycie ;)
Ale ten post wziął się z czegoś innego. Mam wrażenie, że czasami, widząc mnóstwo rzeczy, niczego nie widzimy. A raczej nie widzimy najważniejszych rzeczy, tylko same codzienne głupotki, które nam je zasłaniają. Kompleksy, uprzedzenia... Przeczytałam gdzieś w internecie takie zdanie:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz